wierszem

gdy słów brak

kap

raz kap
dwa kap
jedna za drugą
spływa po policzku;
mała strużka ułatwia
drogę następnym
i kap kap
coraz szybciej
kap, kap, kap

dziwne uczucie
nabrzmiewasz
pęczniejesz
jeden ruch i zaczyna
jedna za drugą
kap, kap

w bezruchu siedzę i czekam
aż przestaną wyciekać ze mnie
aż się wysuszę…
kap kap

Older entries »